Pierwsza biografia Kotańskiego

Pierwsza biografia Kotańskiego

w związku z zagrożeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa biblioteka w Kołbieli przy ul. Szkolnej 1 zostaje zamknięta od 15 do 19 listopada 2021 r. włącznie. Książki można wypożyczyć lub oddać po wcześniejszym kontakcie telefonicznym (25) 757 39 92 wew. 107 lub mailowym biblioteka@kolbiel.pl

Zostaje też odwołane spotkanie autorskie z Przemysławem Boguszem, które miało się odbyć w czwartek 18 listopada 2021 r.

Gminna Biblioteka Publiczna w Kołbieli zaprasza na spotkanie z autorem pierwszej biografii o Marku Kotańskim. Organizowane w zeszłym roku spotkanie nie doszło do skutku z powodu pandemii. Mamy nadzieję, że tym razem spotkanie z Przemysławem Boguszem się odbędzie bez przeszkód. Zapraszamy 18 listopada 2021 r., na godz. 17.00, wstęp wolny

O autorze: Przemysław Bogusz – otwocki dziennikarz, niegdyś redaktor Linii Otwockiej i Życia Otwocka, współpracował m.in. z Rzeczpospolitą i Życiem Warszawy. Od blisko 10 lat związany z sektorem pozarządowym, był m.in. rzecznikiem Monaru. Książka “Kotan. Czy mnie kochasz?” to owoc jego fascynacji postacią Marka Kotańskiego, wybitnego społecznika przełomu XX i XXI wieku.

Pierwsza biografia Marka Kotańskiego, jaka ukazuje się polskim rynku, nie należy jednak do kategorii współczesnych „żywotów świętych”. Kotan był człowiekiem z krwi i kości – i takiego zapamiętali go ci, którzy o nim opowiadają. Autor, były pracownik Monaru, posiłkując się archiwalnymi dokumentami, nagraniami i zdjęciami, kreśli złożony portret psychologa i działacza społecznego, który odcisnął niezatarte piętno na współczesnej historii Polski.

“Zawsze budził skrajne emocje. Kiedy rozdawał prezerwatywy i kiedy ogłaszał, że jego idolem jest Jezus. Gdy zakładał pierwsze domy dla narkomanów i gdy wraz z nosicielami wirusa HIV był lżony i poniewierany przez tłum ogarnięty lękiem przed „karą bożą”. Oskarżany o kolaborację z komunistyczną władzą i kierowanie się chęcią rozgłosu, uparcie robił swoje. Pomagał tym, którzy zostali wyrzuceni poza nawias społeczeństwa: uzależnionym, chorym, bezdomnym. Choć od jego śmierci minęło już 14 lat, jego dzieło wciąż żyje – ośrodki leczenia i schroniska, które założył, prowadzą uratowani przez niego ludzie”.

“Miał południową naturę, był cholerykiem. Jak coś mu nie pasowało, to potrafił zrobić taką awanturę – nie szczędząc przy tym mocnych słów – że wszystko latało po pokoju: papiery, segregatory, itp. Po czym, gdy kurz opadł, zaczynał spokojnie: «No dobrze, no to co robimy?». Inni byli w szoku, bo te emocje miały taką siłę, jakby kometa uderzyła. A on się wyżył i wracał do pracy. To, że ktoś może go oszukać, okraść społeczność, wpisywał w jego chorobę. Był w stanie dalej z nim pracować. Dawał ogień i chciał ognia od ludzi. (…)
Odkąd go nie ma, nikt na nas nie krzyczy. Nie wyrywa z samozadowolenia. Nie potrząsa nami. Nie pokazuje, bez żadnego retuszowania, tego, czego nie chcemy oglądać. „Tu leży człowiek, który pomagał ludziom” – brzmi napis na jego grobie. My pomaganie zostawiliśmy specjalistom, podobnie jak myślenie o tych, którzy tej pomocy potrzebują. Kiedy kilka lat temu w dużym zakładzie fotograficznym w centrum Warszawy odbierałem powiększenia zdjęć na wystawę poświęconą Kotanowi i powiedziałem, że przyszedłem po odibitki dla Monaru, dwudziestokilkuletnia dziewczyna długo szukała wśród kopert mojego zlecenia.
– Dla Monnari? – upewniła się… Nazwa firmy odzieżowej była jej bliższa niż słowo, które 20-30 lat temu elektryzowało w Polsce setki tysięcy ludzi w jej wieku. „Coś jest nie tak” – pomyślałem.”

Skip to content